środa, 15 czerwca 2016

Kotłownia’ 2016



Wrażenia z "Kotłowni"
Natalia Kalemba 2e
W dniach 30-31 maja 2016 roku w naszej szkole już po raz ósmy odbył się przegląd małych form teatralnych o wdzięcznej nazwie "Kotłownia". Wydarzenie to cieszy się niezmiennie dużą popularnością wśród uczniowskiej społeczności oraz rosnącym zainteresowaniem osób z zewnątrz.
W tym roku "Dziewiątka" miała przyjemność gościć na swojej scenie ponad 12 grup teatralnych ze Szczecina oraz okolic, działających w szkołach i innych instytucjach kulturalnych. Występy zgromadziły dużą widownię i zdobywały gromkie oklaski, bez względu na tematykę, która dzięki swojej różnorodności pozwoliła każdemu znaleźć coś dla siebie. Wśród występów nie zabrakło zmuszających do rozmyślań egzystencjalnych monologów czy lekkich, ale przyjemnych przedstawień o tematyce szkolnej. Na przeglądzie pojawiły się także akcenty komediowe oraz luźne adaptacje literackie. Sceniczne rozwiązania zachwycały oryginalnością, a zdawać by się mogło, zbanalizowane już teksty, można było odkryć na nowo.
Czystą przyjemnością było oglądanie młodych ludzi oddających się swojej pasji - aktorstwu. Dzięki przedstawieniom człowiek mógł choć na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości i obcować ze sztuką na naprawdę wysokim poziomie.
Każde przedstawienie oceniane było przez jury w składzie: pani Anna Januszewska i Grzegorz Młudzik - aktorzy Teatru Współczesnego w Szczecinie, poloniści: pan Marcin Niedziółka oraz pani Elżbieta Korzeniewska, a także nasza szkolna koleżanka i redaktorka naczelna „IX Wrót”, Jagoda Janeczek.
Zgodnie z ich werdyktem na nagrody tegorocznej "Kotłowni" zasłużyli:
1. spektakl "Nierzeczywistość" w wykonaniu Teatru "Valdocco" oraz Klubu Cyrkowego "Bosko",
2. spektakl "Pamiętniki Adama i Ewy" w wykonaniu Grupy Teatralnej "Alter Ego",
3. spektakl "Podróż w czasie"  grupy z Gimnazjum nr 6 im. Stefana Kownasa w Szczecinie.
Natomiast wyróżnienia otrzymały role:
- Małego Księcia w spektaklu Teatru Emigatis pod tytułem "Narysuj mi Baranka",
- Monarchy w spektaklu Teatru Emigatis pod tytułem "Narysuj mi Baranka",
- Lustra w spektaklu grupy z LO Towarzystwa Salezjańskiego w Szczecinie pod tytułem "Bajkolaż",
- Elizy w spektaklu Pomorskiej Trupy Pałacowej ze Szczecina pod tytułem "Przekleństwo Pigmaliona",
- Cienia w spektaklu Grupy Okazjonalnej z ZS nr 2 w Choszcznie  pod tytułem "Głupi Jasiu",
- Hafciarek w spektaklu grupy z III LO im. Mikołaja Kopernika w Szczecinie pod tytułem "Kandydatki na żonę",
- Malarki w spektaklu grupy z III LO im. Mikołaja Kopernika w Szczecinie pod tytułem "Kandydatki na żonę",
- Ojca w spektaklu  grupy z ZSO nr 6 w Szczecinie pod tytułem "Wakacje w Holandii".
Niepowtarzalna atmosfera tego wyjątkowego przeglądu małych form teatralnych zostaje w sercach biorących w nim udział ludzi i każdego roku rozkwita na nowo, zbierając owocne plony. Pomimo gorącej aury i przyprawiającej o zawrót głowy duchoty (jak to w prawdziwej kotłowni bywa) "Kotłownia" to wydarzenie, którego po prostu nie można przegapić.

Teatr jednego aktora
Sara Atłas 2c
Podczas tegorocznego wydarzenia nie sposób było nie zwrócić uwagi na monodramy. Konwencję tzw. teatru jednego aktora reprezentowały na tegorocznym przeglądzie dwa spektakle: Na chwilę przed końcem Teatru UHURU oraz Bez próby Teatru Tespisek, zrealizowanego w oparciu o Małe listy Stanisława Mrożka. Ten drugi szczególnie zapadł mi w pamięci, jako widowisko przemyślane estetycznie i skierowane do szerokiej rzeszy odbiorców, jeśli nie do każdego człowieka.
Monodram w wykonaniu Kacpra Mykietyna poruszał m.in. tematykę theatrum mundi. Uświadamiał, że jako ludzie wszyscy odgrywamy rolę w sztuce zwanej życiem. Nie dane jest nam zapoznać się ze scenariuszem lub przewidzieć udziału innych aktorów. Improwizujemy i przybieramy kolejne maski, spotykając się z uznaniem publiczności lub wręcz przeciwnie - ośmieszając się. A kiedy już zdajemy sobie sprawę z tego, co jest w życiu ważne, nadchodzi czas, by zejść ze sceny.
Ten uniwersalny, sięgający swoimi początkami antyku przekaz, został przedstawiony w prosty i zrozumiały sposób - uwagi odbiorcy nie rozpraszała zbędna muzyka czy scenografia. Spektakl uspokoił także moje obawy co do malejącego znaczenia kostiumów we współczesnym teatrze - zauważyłam bowiem, że coraz rzadziej pasują one do danej postaci i często sprawiają wrażenie nieprzemyślanych. Tymczasem ubiór ma na scenie wielki potencjał poszerzenia charakterystyki postaci i tak stało się w przypadku spektaklu Bez próby. Kostium błazna symbolizował śmieszność każdego z nas, próbującego odegrać jak najlepiej rolę w spektaklu, jakim jest życie.
Powracając do tematu monodramów, warto zastanowić się, co zyskały wymienione spektakle poprzez zastosowanie tej właśnie formy? Bez wątpienia intymność i wrażenie przebywania sam na sam z aktorem. Jest to także okazja to zaprezentowania swoich umiejętności aktorskich, swego rodzaju "pole do popisu" dla odtwórcy głównej (i jedynej zresztą) roli - bo to właśnie na grze aktorskiej opiera się monodram i w przypadku obu spektakli utrzymywała się ona na wysokim poziomie. Teatr jednego aktora nie należy jednak do prostych zadań. Odtwórca roli jest pozbawiony "bodźców", czyli innych postaci, których wypowiedzi i działania następują po sobie, porządkując czas i przestrzeń. Aktor samodzielnie tworzy świat wokół siebie, co wymaga niezwykłej wrażliwości i wyobraźni, jednak uczestnicy tegorocznego przeglądu teatralnego podołali temu zadaniu.


„Na chwilę przed końcem”
Kaja Kryc 2c
Podczas tegorocznego przeglądu teatralnego moją szczególną uwagę zwrócił spektakl gryfińskiego teatru UHURU, "Na chwilę przed końcem". Występ ten naprawdę zapadł mi w pamięć.
Podczas jego oglądania nic mnie nie rozpraszało - żadnych dekoracji, żadnych charakterystycznych strojów, jedynymi rekwizytami były szachownica oraz stół. Pozwoliło to na jeszcze lepszy odbiór aktorskiego występu.
W monodramie tym mogliśmy zobaczyć swego rodzaju monolog wewnętrzny bohatera. Mówił on do kogoś, możemy się jednak tylko domyślać do kogo - mógł to być on sam lub Bóg. Sugestią dla odbiorcy może być tytuł spektaklu - mogą to być czyjeś rozmyślania na łożu śmierci. Myślę, że każdy może to zinterpretować w indywidualny sposób.
Egzystencjalne tematy, mocne słowa, gesty - wszystko to złożyło się na wyjątkowy występ. W grze aktora było coś wyjątkowego, ani na chwilę nie tracił uwagi publiczności. Mogło to być spowodowane mocnymi słowami, rzucaniem szachownicą, dynamiką występu lub wszystkim naraz. Przeczesanie włosów, przesunięcie pionka na szachownicy, nerwowe chodzenie wzdłuż ściany, rzucane sporadycznie przekleństwa – dały wrażenie prawdziwości temu występowi i pozwoliły odbiorcy na utożsamienie się z bohaterem. Wydaje mi się, że każdy czasami przeżywa takie rozterki, bije się z samym z sobą w myślach, ma ochotę wybuchnąć. Każdy przeżywa takie chwile bezradności, ma ochotę rzucać wszystkim, wrzeszczeć i kląć jak szewc. Po prostu.
Teatr jednego aktora to nie lada wyzwanie, ponieważ artysta sam musi wykreować przestrzeń wokół siebie, nie ma koło siebie drugiego aktora, który by mu w tym pomógł. Moim zdaniem występem tym aktor pokazał swoje wyjątkowe umiejętności aktorskie, gdyż monodram nie jest łatwą formą. Aktor zasłużył na wyróżnienie za tak wspaniałą grę - że go nie dostał, to inna sprawa.

„Wakacje w Holandii”
Ilona Dróbka 2c
Moją szczególną uwagę zwrócił spektakl z naszego, szkolnego podwórka. Grupa uczniów z ZSO nr 6 wystawiła sztukę pt. „Wakacje w Holandii” będącą ciekawą analizą kilku problemów, z którymi borykają się nasza generacja i nasi rodzice.
Główna bohaterka, licealistka Ola, wraca do domu rodzinnego z wakacji spędzonych w Holandii wraz z poznaną na wakacjach przyjaciółką, Astrid. Z czasem dowiadujemy się, że dziewczyny łączy coś więcej niż przyjaźń, a Ola, zachwycona życiem w Amsterdamie, planuje porzucić naukę, wyjechać z Polski i zamieszkać ze swoją nową dziewczyną. Zarówno związek, jak i pomysł licealistki spotykają się z dezaprobatą jej rodziców.
Spektakl pozwala nam spojrzeć na problemy młodych ludzi – niezadowolenie z zastanej rzeczywistości, poszukiwanie zrozumienia, akceptacji, zmiany – nie tylko z perspektywy młodego człowieka, jak na co dzień, lecz również okiem rodziców, którzy sami kiedyś byli młodzi i podejmowali decyzje, których żałują mniej lub bardziej i, posiadając większy bagaż doświadczeń, chcą uchronić potomków przed niepowodzeniami. Żadna z postaci nie jest przedstawiona w sposób negatywny, w pozycji każdej osoby możemy się postawić.
Ciekawie zostały przedstawione historie matki i ojca głównej bohaterki, ich doświadczenia z przeszłości oraz konflikt wewnętrzny: czy, pomimo tego, co wiem o życiu, powinienem/powinnam zaakceptować decyzje córki? Z postawy rodziny można wyciągnąć ważny wniosek – człowiek jest czymś więcej niż tylko swoją opinią. Za każdym tak lub nie stoi orszak doświadczeń, które wpływają na czyjeś zdanie i czyny. Mimo że to oczywiste, wielu z nas o tym zapomina.
Inną ważną nauką, którą można wysnuć ze spektaklu, choć wydaje się oczywista, jest to, że należy rozmawiać. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, o ilu wydarzeniach z życia nie mówimy bliskim i jak bardzo utrudnia im to zrozumienie nas, naszego myślenia i decyzji, zaś niezrozumienie może doprowadzić do tragedii.
Sądzę, iż spektakl był zdecydowanie wart obejrzenia i mam nadzieję, że nie był to jednorazowy występ. Jest w stanie pomóc nam uzmysłowić sobie wiele istotnych prawd.

Wrażenia zza jurorskiej ławy
Jagoda Janeczek 2c
"Kotłownia", to festiwal małych form teatralnych, w którym może wziąć udział każda amatorska trupa aktorska, bez względu na wiek. Uczestniczenie w takim wydarzeniu to bardzo kształcąca przygoda, zarówno dla samych aktorów, jak i widzów. Pomimo że na scenie nie występują profesjonaliści, spektakle przez nich przygotowane przejawiają jak najbardziej profesjonalne podejście i właśnie to czyni je unikatowymi. W tym roku, w trakcie VIII już edycji festiwalu, miałam przyjemność zasiąść w jury i zobaczyć przebieg całego artystycznego wydarzenia, aktywnie w nim uczestnicząc. Obok mnie zasiedli wybitni aktorzy z Teatru Współczesnego w Szczecinie: Pani Anna Januszewska i jej mąż, Pan Grzegorz Młudzik oraz poloniści z naszej szkoły: Pani Dorota Madoń i Pan Marcin Niedziółka.
 Już w ubiegłym roku zainteresowałam się "Kotłownią" i siedziałam na widowni, jednak gdy oglądałam jeden spektakl po drugim, zaglądając komuś przez ramię, by dokładnie zobaczyć, co dzieje się na scenie, z czasem ogrom motywów, historii i twarzy zlał mi się w jedno wrażenie, jedną wspólną emocję - nawet dla kilku wystąpień. Jak się okazało, zupełnie inaczej wygląda to z perspektywy jurora: uważnie oglądając spektakle miałam okazję ocenić je w rozmaitych aspektach, nawet takich, na jakie nie zwracałam wcześniej uwagi. Czy aktorzy są autentyczni i nie wyszli ze swojej roli do końca spektaklu? Jak bogaty był ruch sceniczny? Czy były jakieś rekwizyty? - wadziły, czy urozmaicały spektakl? Mnóstwo pytań, na które musiałam sobie odpowiedzieć i połączyć je z tym, jakie emocje towarzyszyły mi w trakcie spektaklu. Było to niewątpliwie trudne zadanie, gdyż miałam na względzie fakt, że będę musiała wybrać swoich faworytów na ostatecznej naradzie. A porównywanie sztuk było jeszcze gorsze niż ich indywidualna ocena. Każda z nich przekazywała jakieś wartości, których nawet nie śmiałabym ze sobą zestawiać. Pojawiały się spektakle komediowe, ale również tragiczne, monodramy, jak i wystąpienia w składzie piętnastoosobowym, adaptacje twórczości pisarzy, reinterpretacje oraz oparte na scenariuszu własnego autorstwa. Wszystko to komplikowało sytuację, jednak z czasem nabrałam wprawy w znajdowaniu tego, co najbardziej mi się podoba.

I o to właśnie chodzi: żałuję, że nie mogłam patrzeć na ten festiwal w ten sposób, w jaki patrzę dzisiaj, rok temu. Oczywiście, każda sztuka powinna być rozrywką, ale warto spojrzeć na to, co w niej doceniamy i co właściwie sprawia, że obraz, utwór czy spektakl jest udany. Czasem należy rozebrać coś na czynniki pierwsze, by zobaczyć jego istotę czy fenomen. Oczywiście, cieszę się, że mogłam pełnić tak ważną dla mnie rolę na festiwalu. Dzięki temu mogłam doświadczyć jedynej w swoim rodzaju sztuki teatru.



Tytułem podsumowania
Zuzanna Rychter 3gc

Zakończony został VIII Przegląd Małych Form Teatralnych  „Kotłownia”, Który odbywał się w dniach 30-31 maja 2016 roku w auli IX LO im. Bohaterów Monte Cassino w Szczecinie. Zaprezentowane spektakle są potwierdzeniem, że młodzi ludzie nie zatracili inwencji twórczej. Było gorąco- dosłownie i w przenośni: mimo wietrzenia auli i innych zabiegów ze strony wolontariuszy w auli panował okropny skwar. Jednak nie zniechęciło to fanatyków teatru.

W tym roku zmagało się 13 zespołów i jeden artysta indywidualny.
Pierwszego dnia wystawiono 8 przedstawień, jako pierwsze - w wykonaniu uczniów naszej szkoły - mogliśmy zobaczyć inscenizację pt.” Wakacje w Holandii” dotykającą problemu wychowania dziecka. Grupa „UHURU” przedstawiła dwa spektakle „Ona” i „Na chwilę przed końcem”. Teatr Tespiach z gryfińskiego Domu Kultury przygotował „Bez próby” Stanisława Mrożka.  Zespół ze Stargardu  zaprezentował „Pamiętniki Adama i Ewy”, dający kolejną interpretację życia pierwszych ludzi na świecie oraz „Wieczór poetycki”. Grupa z Choszczna wystawiła dramat „Głupi JaSIu”. Pierwszy dzień zwieńczył pokaz „Nie-rzeczywistość” na podstawie tekstów Stanisława Mrożka, przygotowany przez grupę z gimnazjum Towarzystwa Salezjańskiego im. Dominika Savio w Szczecinie.

Młodych aktorów oceniało jury w składzie: Jagoda Janeczek (redaktor naczelna „IX Wrót”), pan Marcin Niedziółka i pani Dorota Madoń (poloniści) oraz tegoroczni goście specjalni >tu powinna być chwila napięcie< Anna Januszewska i Grzegorz Młudzik (aktorzy Teatru Współczesnego w Szczecinie).
Mimo wyczerpującego, ale jak efektywnego początku, kolejnego dnia organizatorzy, wolontariusze, jury oraz widzowie zjawili się z nową energią. Obecna była pani Tatiana Malinowska-Tyszkiewicz pomysłodawczyni „Kotłowni”.
31 maja zaprezentowali się kolejno: Młodzieżowy Dom Kultury im. Marka Zaruskiego w Stargardzie ze sztukami /”A ja karalucha zjadłam”; oraz „Narysuj mi baranka”, pomorska Trupa pałacowa wystawiła „Przekleństwo Pigmaliona”, szczecińskie III LO pokazało nam „Kandydatki na żonę”, a gimnazjum nr 6 „Podróż w czasie”. Wisienką na torcie był „Bajkolaż” przygotowany przez grupę teatralną z LO Towarzystwa Salezjańskiego w Szczecinie.
  Po zaprezentowaniu wszystkich inscenizacji przyszedł czas na decyzje i wybory, które grupy wypadły najlepiej. Jury po dość długim naradzaniu się podało do wiadomości zebranych listę wyróżnionych:
  • „Nie-rzeczywistość” -Teatru „Valdocco” i Klubu Cyrkowego „Bosko”z Gimnazjum Towarzystwa Salezjańskiego im. Dominika Savio w Szczecinie
  • „Pamiętniki Adama i Ewy” – Grupy Teatralnej „Alter Ego” z Gimnazjum nr 4 z Oddziałami Mistrzostwa Sportowego im. Noblistów Polskich w Stargardzie
  • „Podróż w czasie” – grupy teatralnej z Gimnazjum nr 6 im. Stefana Kownasa w Szczecinie
Wyróżniono role sceniczne w spektaklach:
  • „Kandydatki na żonę” grupy teatralnej z III LO im. M. Kopernika w Szczecinie
  • „Wakacje w Holandii” grupy teatralnej z ZSO nr 6 w Szczecinie
  • „Głupi Jasiu” Grupy Okazjonalnej z Zespołu Szkół nr 2 im. Noblistów Polskich w Choszcznie
  • „Narysuj mi baranka” Teatru Emigatis z Młodzieżowego Domu Kultury im. Mariusza Zaruskiego w Stargardzie
  • „Bajkolaż” – grupy teatralnej z LO Towarzystwa Salezjańskiego w Szczecinie ul. Ku Słońcu
  • „Przekleństwo Pigmaliona” z Pomorskiej Trupy Pałacowej z Pałacu Młodzieży w Szczecinie

Zbrodnią byłoby zapomnieć o prowadzących - Cezarym Orłowskim i Wojciechu Mazurkiewiczu, którzy zabawiali nas i anonsowali wszelkie informacje. Dostali nagrodę za kreatywność, co nikogo nie zdziwiło - w końcu nie każdy festiwal prowadzony jest przez Romea i Julię.
Kotłownię zakończyło uroczyste rozdanie nagród ,a na sam koniec kilka słów do młodych aktorów i widzów skierowała pani Anna Januszewska, dzieląc się pozytywnymi wrażeniami, a nawet dając adeptom sceny kilka rad.
Jednak najbardziej moją uwagę przykuła praca czerwonych koszulek (bo takowe nosili organizatorzy i wolontariusze). Ci na pozór niepozorni ludzie byli „Zawsze i wszędzie”. Dbali o porządek, zaopatrzenie i organizację całego wydarzenia. Udało im się opanować (o ile to możliwe) żywioł teatralny - za co chwała im!
Ciężko było nie zauważyć profesjonalnej oprawy informatycznej. Nie słyszałam, by wcześniej „Kotłownia” była relacjonowana „LIVE” i miała własną stronę internetową. Idziemy z duchem czasu, nie da się ukryć.
Amatorskie, szkolne działania artystyczne mają dużą rolę w naszym życiu (nawet Stachura śpiewał, że życie to teatr). Dają możliwość wyrażenia siebie, zaistnienia, przekazania czegoś. Czego? Tego chyba nikt nie wie, dla każdego jest ot coś innego. Czekamy na kolejną odsłonę „Kotłowni”.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz